Wspomnienia z wycieczki
W połowie lipca pojechałyśmy na wycieczkę w góry. Pierwszym punktem naszej wyprawy było zwiedzanie pięknych komnat Zamku Wawelskiego w Krakowie oraz niezmiernie głębokiej i strasznej Smoczej Jamy. Na pierwsze trzy noce zatrzymałyśmy się w Białym Dunajcu, w pięknym góralskim domu, gdzie miałyśmy okazję skosztować prawdziwej góralskiej kuchni, dającej siłę do przemierzania górskich szlaków. Już następnego dnia mniejsze dziewczynki wyruszyły na malowniczy szlak prowadzący do Wielkiej Siklawy – niezmiernie pięknego wodospadu. Natomiast starsze dziewczęta na Halę Gąsienicową – szlak długi i trudny. Jednak widoki jakie tam ujrzały warte były podjęcia wyzwania i poniesienia trudów wyprawy. Zwiedziłyśmy również piękny Kościół na Krzeptówkach, gdzie urzekło nas piękno góralskiego kunsztu rzeźbiarskiego. Po tych trudnych zmaganiach na górskich szlakach wybrałyśmy się na spacer po Krupówkach – głównej ulicy Zakopanego kuszącej różnego rodzaju atrakcjami oraz ciekawymi pamiątkami.
Kolejny dzień zaczęłyśmy od przekroczenia granicy ze Słowacją. U naszych sąsiadów zwiedzałyśmy piękną Jaskinie Bielską, w której temperatura wynosiła jedynie 7 stopni. Dziewczęta dzielnie znosiły zimno i trud wchodzenia po schodach 150 metrowej jaskini przez 70 minut. Zachwyciło nas również piękno słowackiego jeziora mieszczącego się u podnóża Tatr. Dzień ten był dniem obfitych wrażeń, gdyż później pojechałyśmy do rodzinnego domu s. Beaty w Ponicach k. Rabki. Gościnność rodziny s .Beatki była ogromna. Zostałyśmy poczęstowane różnego rodzaju pysznymi potrawami i specjałami góralskimi m.in. oscypkami i wędzoną kiełbasą oraz owocami i ciastami, a na koniec piekłyśmy kiełbaski przy ognisku. Dla dziewczynek największym przeżyciem było to, że mogły pogłaskać krowę i zrywać dla niej trawę. Ogromna radość przepełniała każdą z nich, kiedy biegały po łące, zbierały polne kwiaty, plotły wianki oraz jadły porzeczki i agrest prosto z krzaczka. Brat s. Beatki pozwolił nam również pogłaskać pięknego królika. Poznałyśmy tam piękno górskiej przyrody i wspaniałych ludzi. Jesteśmy niezmiernie wdzięczne s. Beatce i jej rodzinie za zaproszenie.
Niedziela również była dniem pełnym wrażeń, a zaczęła się od spływu przełomem Dunajca. Z tratw na których płynęłyśmy mogłyśmy podziwiać piękno gór zarówno ze strony polskiej jaki i słowackiej. Flisacy opowiadali nam ciekawe historie i pokazywali najciekawsze skalne szczyty. Dziewczynki mogły spróbować swoich sił w prowadzeniu tratwy odpychając się wielkim kijem od dna rzeki. Cały spływ trwał 2,5 godziny, w ciągu których przepłynęłyśmy 18 kilometrów z Krościenka do Szczawnicy. Było to niesamowite przeżycie. W drodze powrotnej odwiedziłyśmy ruiny zamku w Czorsztynie. Ponieważ była to niedziela wybrałyśmy się również do Łagiewnik, a na Mszy Świętej uczestniczyłyśmy w znajdującym się w pobliżu Sanktuarium św. Faustyny Kowalskiej. Na naszej wycieczce nie było dnia, który nie przynosił by nam radości oraz ciekawych wrażeń. W poniedziałek ponownie zawitałyśmy na Wawel jednak tym razem zwiedzałyśmy Katedrę oraz Dzwon Zygmunta. Wiele z nas dotykało serca dzwonu wypowiadając w myślach życzenie w nadziei na jego spełnienie. Ponieważ dzień był upalny s. Halinka zaprosiła nas na pyszne lody, a następnie wyruszyłyśmy zwiedzać centrum Krakowa. Usłyszałyśmy hejnał z wieży Kościoła Mariackiego i zwiedziłyśmy jego wnętrze oraz podziwiałyśmy pamiątki w sukiennicach. Mnóstwo niezapomnianych wrażeń dostarczyła nam wizyta w krakowskim ZOO. Zaskoczyła nas różnorodność gatunków zwierząt jakie mogłyśmy tam zobaczyć, jednak najsympatyczniejsi byli mieszkańcy mini ZOO (konie, osiołek, lamy, króliczki i żółwie). Najwspanialsze było to, że można je było dotykać, przytulać i karmić. Na zakończenie upalnego dnia pojechałyśmy do parku wodnego. Atrakcje jakie zapewniał ten obiekt sprawiały nam radość nie do opisania.
Zbliżamy się ku końcowi naszej wyprawy. Ostatniego dnia zawitałyśmy do kopalni soli w Wieliczce, po której oprowadzał nas prawdziwy górnik. Opowiadał nam o tym jak wyglądało wydobywanie soli przed laty oraz jakimi urządzeniami się wtedy posługiwano. Najpiękniejsza była kaplica św. Kingi oraz rzeźby z soli. Każda z dziewczynek jako pamiątkę dostała beczułkę prawdziwej soli.
Z wycieczki pozostały piękne wspomnienia krajobrazów, niezapomnianych przygód, ciekawych wrażeń, ogromu atrakcji oraz wspaniałych ludzi, których poznałyśmy. Serdeczne podziękowania składamy rodzinie s. Beatki za gościnę i wyrozumiałość dla niezaspokojonych ciekawością dziewcząt. Dziękujemy także Panu Jarosławowi Horowskiemu, który służył nam swoim doświadczeniem jako przewodnik. Odpowiedzialność za całą wycieczkę wzięła na swoje barki s. Halina i w związku z tym jej również składamy gorące podziękowania. (Ewa Paluszewska)
