"Chciałam być lekarzem..."
Będąc małym dzieckiem zawsze marzyłam o tym, by zostać lekarzem, móc pomagać ludziom w chorobach i ciężkich dla nich chwilach. Jednakże los okazał się dla mnie złośliwy i nie pozwolił mi na zrealizowanie moich marzeń. Na drodze stanęła mi chemia, która stała się na dobre „piętą Achillesa”. Po długich namysłach i poszukiwaniach w przeróżnych źródłach, moje zainteresowanie i uwagę przyciągnęła pedagogika. Ale i tu pojawił się kolejny problem, z tym, że ze strony rodziny, a mianowicie odciągnięcie mnie od podjęcia studiów w tymże kierunku - „absolutnie nie znajdziesz po tym pracy”. Zwyciężyła we mnie wtedy siła tego, iż zawsze chciałam pomagać ludziom tak dorosłym jak i dzieciom.
Dziś bez wahania mogę powiedzieć, że Pan Bóg spełnił moje dziecinne marzenia. Właśnie w „Paulince” mogę spełniać się zawodowo poprzez praktykę, a nie bezustanną teorię. Zobaczyć jak naprawdę funkcjonuje taka instytucja. Po raz pierwszy, gdy przyjechałam do „Paulinki”, przeżyłam ogromne zaskoczenie. Spotkałam tu przeróżne dzieci wywodzące się z różnych środowisk. Ku mojemu zdumieniu z nie dowierzaniem obserwowałam, jak szybko owe dzieciaki potrafią zaakceptować nowych ludzi i natychmiast się przywiązać. Jednak nie sposób było nie zauważyć, że każde z nich potrzebuje ogromu ciepła, miłości i bezpieczeństwa, bo gdzieś w głębi ich dusz zagnieździł się lęk i obawa przed tym, iż zostaną ponownie skrzywdzone albo po raz kolejny odtrącone.
Siostry Sercanki, które czuwają od świtu do nocy nad ich bezpieczeństwem, które wciąż wpajają im zasady moralności i przestrzegania ich w życiu codziennym są wspaniałymi i pełnymi miłości, dobroci, entuzjazmu osobami.
Teraz wiem, że podjęta przeze mnie decyzja była dobrze przemyślana, a najbardziej utwierdziły mnie w tym dzieciaki z „Paulinki”. (Aneta)
”Dziecko małe, lekkie, mniej go jest. Musimy pochylić, zniżyć ku niemu”. (J. Korczak)
