-
Wolontariat w "Paulince"
W "Paulince" działa grupa wolontariuszy, którzy w miarę swoich możliwości starają się pomagać siostrom. Większość z nas to uczniowie III LO we Włocławku. Mniej więcej raz w tygodniu przychodzimy do "Paulinki", gdzie zajmujemy się przede wszystkim najmłodszymi dziewczynkami. Uczymy się też z dziewczynami, które chodzą do gimnazjum, a czasami organizujemy wyjścia na basen albo wycieczki rowerowe.
W tym dziale będzie można znaleźć różne informacje na temat naszej działalności.
Wolontariusze
-
Zachwyt i zaskoczenie
Dziś, 6 stycznia, zaproszeni goście, rodzice, nauczyciele a także i my, wolontariusze (z małymi wyjątkami), mogliśmy oglądać jasełka przygotowane przez dom dziecka “Paulinka”. Poniżej umieszczam dwie wypowiedzi. Dzięki temu, będziecie mieli pojęcie, jak wyglądało to przedstawienie zarówno z perspektywy widowni, jak i samej sceny.
Oglądając jasełka z perspektywy widowni, byłam szczerze zachwycona i mile zaskoczona. Zaskoczylo mnie to, z jakim zaangażowaniem powstały te jasełka, ile trudu włożyły w niego ciocie (Ciociu Zeniu, kostiumy były genialne), Artur (wypowiedź poniżej), Pan Roman, jak i same dziewczyny. Nie wiedziałam, że stanowią tak zgrany zespół :-). Chwilę wzruszenia przeżyłam, widząc występującą na scenie Agusię Gabrychowicz. Łezka mi się w oku zakręciła, gdy z wielkim przejęciem odgrywała swoją rolę. Ale nie tylko mi się te jasełka podobały, rozglądając się wokół po zakończonym spektaklu, na twarzach gości mogłam dojrzeć tylko zadowolenie i szczery uśmiech. Atmosfera dała się we znaki i sprawiła, że wróciliśmy na chwilę myślami do Świąt Bożego Narodzenia, było naprawdę bardzo magicznie. W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękowac za to, że my, jako wolontariusze, też mogliśmy to obejrzeć, liczę na to, że nie było to ostatnie wystąpienie dziewczyn i, że następnym razem, dla mnie też znajdzie sie jakaś mała rólka. (Sylwia)

Ja, jako uczestnik tego występu, byłem bardzo zdenerwowany, chyba jak każdy z „aktorów”, jednak wiadomo „duży talent, przychodzi wraz z tremą”. Jednak byliśmy przekonani w duchu, o tym że nam się uda i będzie dobrze. Nie myliliśmy się. Z tego, co słyszałem, występ bardzo się podobał i ogromnie się z tego cieszę. Dziewczynom dziękuję za wytrwałość, a siostrom za umożliwienie mi występu w jasełkach, jak i również za to, że okazują nam, wolontariuszom, wiele ciepła i zrozumienia. (Artur) -
Nowa Prezes
Mieszkanki Domu Dziecka „Paulinka” doświadczają nieustannie dobroci i ofiarności wolontariuszy. Od niedawna prezesem wolontariuszy jest Sylwia, uczennica Liceum Marii Konopnickiej. Gratulujemy Sylwii i cieszymy się, bo już dało się zauważyć, że współpraca Sylwii z „Paulinką” będzie układała się bardzo dobrze. Życzymy Sylwii, aby sprawowany przez nią urząd dawał jej wiele satysfakcji i zadowolenia. W ubiegłym roku prezesem wolontariatu był Jacek, bardzo rzetelny i odpowiedzialny. Zawsze wykazywał wiele troski o nasz dom, odznaczał się dużym taktem i kulturą bycia. Dziękujemy Jackowi za współpracę i życzymy mu wiele sukcesów. -
-
Kasia, Kinga, Artur
Ktoś kiedyś powiedział, że "prawdziwa miłość nigdy się nie wyczerpuje, im więcej dajesz, tym więcej Ci jej zostaje". Przychodząc do "Paulinki" po raz pierwszy rok temu, tak naprawdę nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Targały nami przeróżne emocje: strach, niepokój, niepewność, ale z drugiej strony nasze serca przepełniała ogromna radość i wiara w to, że wszystko będzie dobrze. Dziś, po tak pozornie krótkim czasie jesteśmy pewni, że nasza decyzja była jak najbardziej słuszna. Bardzo zżyliśmy się z dziewczynami i mamy nadzieję, że one z nami również. Nie zawsze oczywiście było łatwo, ale jak powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II "uśmiech potrafi pokonać wszystkie bariery" i tak było w tym przypadku. Wizyty w "Paulince" bardzo dużo nam dają, rozwijają naszą wrażliwość i sposób spostrzegania świata. Ponadto dziewczyny są świetnymi nauczycielkami i bardzo dużo można się od nich nauczyć. Jesteśmy więc pełni energii i naprawdę szczęśliwi, bo przecież szczęściem jest przebywać z kimś, kto naprawdę kocha.
Wolontariusze z IV LO we Włocławku, 2.12.2005 r. -
Witam, tu Agnieszka z "Paulinki"!!!!!
Po długiej przerwie do naszego domu przyjechał dziś (29.10.2005 r.) w odwiedziny student Krzysztof Miller - nasz były wolontariusz. Tęskniłyśmy za nim, dlatego powitałyśmy go z wielką radością. Przeprowadziłam z nim wywiad.
Ja: Hej, Krzysiu! Mogłabym pogadać z Tobą o Twojej przyszłości, marzeniach itd.
Krzysiu: No jasne! Z Tobą zawsze, o wszystkim i wszędzie.
Ja: Ale wiedz o tym, że ta rozmowa nie zostanie między nami. Dowiedzą się o niej inne dziewczyny, siostry i odwiedzający naszą stronę.
Krzysiu: Naprawdę?
Ja: Tak. Zadam Ci pierwsze pytanie.
Krzysiu: Już się robię poważny.
Ja: Nareszcie! Czy tęsknisz za naszym domem, odkąd wyjechałeś do Krakowa na studia?
Krzysiu: Ogólnie życie w Krakowie w roli studenta jest bardzo intensywne. Zawsze, kiedy człowiekowi chce się coś robić - wówczas jest tyle możliwości, że nie wiem, co wybierać. Dlatego też mam dość mało czasu na myślenie - może dzięki temu nie łapią mnie dni nostalgiczne, pełne wspomnień. Ale pamiętam czasem o Was i myślę, co mogłaby w tej chwili robić Elwira czy Agnieszka ...
Ja: Kiedy byłeś wolontariuszem u nas, czy miałeś takie momenty, że chciałeś się wycofać?
Krzysiu: Kiedy podjąłem się tego zadania, zdawałem sobie sprawę, że nie mogę tak sobie wycofać się. Nie było więc takich momentów, ale nieraz były ciężkie chwile.
Ja: Wracając do tematu o dziewczynach. Co czułeś, gdy podjąłeś się trudnego zadania udzielania mi korepetycji?
Krzysiu: To wcale nie było trudne zadanie dla mnie. Wiedziałem, że jesteś bardzo zdolną dziewczyną, tylko trochę leniwą i po prostu najważniejszym problemem było odpowiednie zmotywowanie Ciebie.
Ja: Drogi Krzysiu, zadam Ci może bardziej osobiste pytanie: Jakie masz marzenia?
Krzysiu: Na obecną chwilę chciałbym mieć znacznie więcej czasu, żeby móc z każdym długo rozmawiać w spokojnej atmosferze, szczerze, bez pośpiechu. A na dłuższą metę chciałbym być szczęśliwy absolutnie, czyli na stałe. Krótko mówiąc chciałbym zrobić tyle dobra, żebym i ja i inni byli szczęśliwi, i żebym przy okazji, osiągnął zbawienie od Chrystusa.
Ja: Co zamierzasz robić w przyszłości?
Krzysiu: Na razie chcę poświęcić się nauce na studiach. Bardzo chciałbym w najbliższym czasie zaangażować się w działalność Komisariatu Misji Ziemi Świętej, bo tam później chciałbym pracować jako ksiądz. . Oprócz tego organizuję ze znajomymi ze studiów kabaret. Jestem też w zespole ludowych pieśni i tańca i być może uda mi się kiedyś wziąć udział w jakimś tournee. Przede wszystkim jednak chciałbym wypełniać wolę Boga i szukam okazji do tego.
Ja: Co jeszcze powiesz nam, dziewczętom z "Paulinki"?
Krzysiu: Chciałbym, żebyście były wesołe i rozwijały się coraz bardziej duchowo i fizycznie. Fajnie by było, żebyście były w przyszłości szczęśliwe. Cieszę się, że Was poznałem, że miałem okazję dzielić się z Wami wieloma rzeczami i, że wiele zyskałem.
Ja: Dziękuję za wywiad i szczere odpowiedzi.
Krzysiu: Ja też bardzo dziękuję. Bardzo miło rozmawiało mi się z tak wspaniałą dziewczyną.
(Rozmawiała Agnieszka Świeczkowska)
-
Wizyta na basenie (12.11.2005)
W sobotę, 12 listopada, kilkoro wolontariuszy było razem z dziewczętami z "Paulinki" na basenie. Razem z nami pływała też niepełnosprawna Asia. Jej, podobnie jak i reszcie, wycieczka bardzo się podobała. Wyjście na basen mogło się odbyć pomimo pewnych kłopotów z biletami dzięki życzliwości pracowników basenu. (Jacek)








