Dom Dziecka Paulinka
  1. Konkurs - "Tato"

    Nie potrafiłbym wskazać na żadną inną potrzebę z lat dzieciństwa równie silną jak potrzeba ojcowskiej dobroci (Sigmund Freud)

    Tym razem, w ramach konkursu, dziewczęta napisały kilka słów na temat: „Tato”. Bardzo prosimy o zagłosowanie na wypowiedzi naszych wychowanek. Należy wybrać najlepszą pracę i wybrany numer przesłać na nasz adres: dd-paulinka (at) o2.pl

    1. Nie znam swojego taty zbyt dobrze, dlatego napiszę o mężu mojej chrzestnej. Wujek jest osobą, która dużo czasu poświęca swojej rodzinie. Kiedy przychodzi zmęczony z pracy często siada przed telewizorem i wraz z córką ogląda kreskówki lub bawi się z nią. Wujkowi ogromną radość sprawia przebywanie ze swoją rodziną, którą bardzo kocha.
    Chciałabym mieć takiego tatę, który byłby podobny do wujka. Mój prawdziwy tata nigdy nie poświęcał mi dużo czasu i za bardzo nie interesował się moim losem. Marzę o tacie, dla którego byłabym najważniejszą osobą na świecie. Chciałabym, aby tata zabierał mnie do parku w okresie jesiennym, gdzie podziwialibyśmy razem piękny krajobraz.
    Często myślę sobie o tym, jak wyglądałoby moje życie, kiedy w pobliżu znajdowałby się tata, który pomagałby i wspierał rodzinę w trudnych sytuacjach (szczególnie mamę w zwalczaniu nałogu). Na pewno wtedy moje życie wyglądałoby inaczej. Cieszyłabym się, że mam kogoś takiego, na kogo zawsze mogę liczyć.

    2. Mój tata jest dla mnie dobry, zawsze się o mnie troszczy, poświęca mi dużo uwagi. Gdy spędzam z tatą czas wolny dużo z sobą rozmawiamy na różne tematy. Najchętniej spaceruję z tatą po parku i podziwiam przyrodę, rzucam też kaczkom suchy chleb. Uwielbiam także wycieczki rowerowe, które organizuje mój tata, jeździmy wtedy do lasu i zbieramy różne skarby natury. Mój tata i ja lubimy programy przyrodnicze i sportowe, często wspólnie oglądamy filmy o dzikich zwierzętach.
    Chciałabym, aby tata nauczył mnie ładnie rysować, ponieważ ma duże zdolności plastyczne. Marzę o wspólnych wakacjach z tatą, podziwianiu pięknych zabytków i widoków.

    3. Cześć, ja niestety nie mam taty. Bardzo chciałabym mieć takiego tatę, który kochałby mnie ponad życie. W razie jakiejkolwiek trudności pomógłby mi. Opiekowałby się mną, dbał o mnie i nigdy nie podniósł na mnie ręki. Gdybym zrobiła coś złego spokojnie wytłumaczyłby mi na spokojnie jak należy postępować poprawnie. Chciałabym, żeby mój tata razem ze mną śmiał się i bawił. Nagradzał za dobre zachowanie, a za nieprawidłowe strofował. Mój wymarzony tata nigdy nie powiedziałby na mnie złego słowa, stanąłby zawsze w mojej obronie. Chciałabym, aby mój tata pomógł mi spełniać najskrytsze marzenia – na przykład kupiłby mi pieska, którym razem byśmy się opiekowali, pojechałby ze mną do przyjaciółki Zosi oraz do Nowego Jorku, gdzie spędzilibyśmy miło czas.
    Każde święta pragnęłabym spędzić z całą rodziną: mamą, tatą, trzema siostrami, bratem. Zawsze razem z wymarzonym tatą stroilibyśmy choinkę na Wigilię w najładniejsze bombki i łańcuchy, a w Wielkanoc chodzilibyśmy z przepięknym koszykiem do kościoła poświęcić jedzenie. Bardzo pragnę mieć tak fantastycznego tatę. Myślę, że to moje marzenie się spełni.

    4. Moim zdaniem tata powinien mieć takie cechy charakteru jak: dobroć, miłość, czułość. Powinien być także pracowity i opiekuńczy. Mój ojciec niestety taki nie był. Bardzo się wstydzę tego, że mój tata był alkoholikiem, nie interesował się mną, ani moją siostrą oraz nie poświęcał nam swojego czasu. Nawet jak trafiłyśmy do domu dziecka to tata nas nigdy nie odwiedził. Dla niego liczył się tylko alkohol.
    Czuję się bardzo opuszczona i wydaje mi się, że to ja jestem winna temu, że tata od nas odszedł.
    Tak naprawdę chciałabym mieć innego ojca, który by mnie kochał i poświęcał mi wiele czasu. Marzę o wspólnych wycieczkach i zabawach z tatą. Chciałabym być dla niego najważniejsza, a każdy dzień spędzony z tatą byłby dla mnie najpiękniejszym dniem w życiu.

    5. Mój tata w kościele przyrzekł, że nie opuści mojej mamy aż do śmierci. Niestety skłamał i odszedł po moim i mojej siostry chrzcie. Mama bardzo się załamała, ale jakoś dawała sobie radę ze wszystkim. Po pewnym czasie trafiłam do Domu Dziecka „PAULINKA”. Bardzo brakowało mi bliskości taty. Ale on nie odwiedził mnie w placówce ani razu. Było mi przykro z tego powodu. Mój tata był i jest alkoholikiem, a chciałabym, żeby nie był. Marzę o tym, by wrócił do mamy, starał się o nasz powrót do domu.
    Bardzo chciałabym mieć prawdziwego tatę, który poświęcałby mi każdą wolną chwilę, pomagałby w problemach i wspierałby mnie. Najważniejsze dla mnie jest to, aby darzył mnie miłością. Ale to tylko moje marzenia, o których czasami śnię.

    6. Chciałabym, żeby mój tata był miły, uprzejmy, opiekuńczy. Marzę o takim tacie, który interesowałby się rodziną i poświęcał jej swój czas. Często wyobrażam sobie tatę, który chodzi razem ze mną na spacery, zakupy, troszczy się o mnie, bo jestem dla niego najważniejsza. Chciałabym, aby tata miał dobrą pracę, aby mojej rodzinie niczego nie brakowało. Wtedy nie musiałabym się o nic martwić.
    W moich marzeniach widzę siebie i tatę jak razem chodzimy do kościoła, do parku, poznajemy różne ciekawe miejsca, spędzamy czas na długich rozmowach. Bardzo bym chciała, aby tata zabrał mnie do miejsca, które bardzo lubię – do stadniny koni. Bardzo brakuje mi taty, dlatego często sobie go wyobrażam. Marzę o takim tacie, który kochałby mnie mocno i był moim przyjacielem.

    7. Mojego "niby" tatę pamiętam źle. Był wulgarny, kiedy był pijany bił mamę i wcale nami się nie przejmował, co więcej nigdy mnie nie kochał. Jak były w domu pieniądze, to za nie był kupowany alkohol.
    Kiedyś, gdy tata przyszedł do domu pijany to poszedł do łazienki i uderzył nogą w rurę od zlewu wysuwając ją. Odkręcił kran. Woda rozlała się po podłodze. Wszedł w nią i z mokrą stopą przyszedł do mojego pokoju, kopnął mnie raniąc mi nos. Tego zdarzenia nie zapomnę nigdy. Taki był dla mnie mój "niby" tata.
    Zawsze chciałam mieć innego tatę niż on. Takiego, który kochałby mnie, moje rodzeństwo, mamę i babcię. Chciałabym , aby pracował nie był taki jak ten, którego opisuję wyżej. Musiałby też nie pić, nie palić papierosów, szanować całą rodzinę a także siebie. On nie musiałby być aktorem, ani kimś ważnym dla ludzi, nie musiałby być idealny tylko żeby kochał nas. Takiego chciałabym mieć tatę.

    8. Tata jest mi niepotrzebny. Znienawidziłam swojego ojca; poniewierał mną, w ogóle mnie nie przytulał, nigdy nie rozmawiał ze mną. Kiedy byłam trochę większa myślałam, że się zmieni, on zmienił się, ale na gorsze. Myślałam, że będzie miły i kochający, takiego chciałam mieć. Nie takiego, który bije, krzyczy, lecz takiego, który kocha. Nienawidzę go i w ogóle nie znam.

    9. Kiedy byłam mała tata zawsze mówił, że kocha, ale kiedy wpadł w chorobę alkoholową zaczęło się wszystko: nocne awantury, romanse z innymi kobietami a najgorsze było to, że tata bił mamę na moich oczach. Przez kradzież tata trafił do więzienia. Bardzo tęskniłam za nim brakowało mi tej miłości, którą od niego otrzymywałam. Kiedy skończyła się kara wrócił do domu, kilka dni nie pił, ale później ważniejsze dla niego było towarzystwo. Nie było go przez kilka dni i nocy, a gdy przyszedł krzyczał na mamę a potem ją bił. Pewnego dnia tatę zabrała policja, mama nie chciała mi powiedzieć dlaczego. Od tamtej pory nie widziałam go przez dwa lata, tęskniłam chciałam do niego jechać. Ucieszyłam się bardzo, kiedy babcia zaproponowała, że mnie do niego zabierze. Od tej pory odwiedzałam go częściej. Pewnego wieczoru tata zadzwonił do mamy i powiedział żeby mama mnie ładnie ubrała gdyż istnieje możliwość widzenia się z nim. Mama ubrała mnie ładnie, babcia wzięła za rękę i pojechałyśmy. Na miejscu okazało się, że na widzenie czeka także taty nowa dziewczyna. Kiedy przyszedł ten, na którego czekałam, i dla którego tak ładnie się ubrałam, okazało się, że wcale nie jestem dla niego ważna. Cały czas przytulał się do swojej nowej koleżanki, do mnie nawet się nie odezwał. Zrobiło mi się smutno, ale on tego nie zauważył. Od tego czasu nie chciałam go widzieć, ani z nim rozmawiać. Wtedy kontakty z tatą zupełnie się urwały. Po jedenastu latach wyszedł z więzienia. Niczego się nie domyślając poszłam do babci, a on tam był. Moja siostra pobiegła do niego i przytuliła się, ja nie miałam na to ochoty, po tym wszystkim, co zrobił mojej rodzinie. Tato poprosił mnie na chwile do pokoju i powiedział mi, że ma nową kobietę i chce z nią wziąć ślub, wtedy zrobiło mi się przykro, bo myślałam, że jak tata wyjdzie to się wszystko ułoży i będzie jak dawniej. Przez cały czas mówił, że mama jest zła, ale ja się z tym nie zgadzam, gdyż to ona mnie wychowywała przez te wszystkie lata, kiedy go nie było. Wiem, że nie mógł się mną opiekować, bo był w więzieniu, ale mógł zadzwonić i zapytać: czy jest w domu ciepło, czy niczego nam nie brakuje, czy czegoś nie potrzebujemy. Nie było żadnego telefonu ani listu. Fakt, to mój tata, kocham go, ale zawsze mama będzie tą pierwszą osobą, do której pójdę, kiedy będę miała jakiś problem. DZIĘKUJE CI MAMO!

    10. Witam Was po raz kolejny moi kochani internauci. Ja nigdy nie mieszkałam z moim tatą, przynajmniej sobie nie przypominam. Pomimo to, że rodzice nie mieszkali razem to żadne z nich mnie na drugiego nie namawiało, mogłam iść do taty, kiedy chciałam. Jednak nigdy prawie nie odwiedzałam taty, no chyba że szłam do niego z mamą. Nie byłam związana z nim, gdyż mieszkałam z mamą. Ona mnie wychowywała, co prawda przez dziesięć lat, bo później trafiłam do domu dziecka, ale i tak bardzo jej za to dziękuję. To nie jest jej wina, ponieważ jest chora. Zawszę chciałam mieć rodzinę, w której nie będzie alkoholu i przemocy, lecz miłość. Mój tata pił tak jak i mama, tyko gorzej no i się doigrał zmarł 2005 roku. Zawsze chciałam mieć tatę, który będzie kochał mnie i mamę. Ja niestety miałam tatę, który stał na rogu pijany, choć mógł wiele w życiu osiągnąć. Teraz moje marzenie przeleją się na męża, który mam nadzieję będzie mnie kochał i wspierał, ale najbardziej będzie kochał moje dzieci. Pomimo, że mam 14 lat to i tak pragnę i marzę o prawdziwej ojcowskiej miłości, choć nigdy nie będę miała okazji jej zaznać.

    11. Tata – słowo to jest dla mnie zbyt obce, gdyż nigdy nie doświadczyłam prawdziwej miłości ojcowskiej. Moi biologiczni rodzice nie żyją. Nie wiem dokładnie z jakiej przyczyny umarli, ale prawdopodobnie zapili się na śmierć. Z domu rodzinnego pamiętam niewiele, głównie to, że zawsze było zimno, ciemno i smutno. Matka ubrana w nędzne ciuchy siedziała na podłodze i płakała, ojciec zaś demolował resztę domu. Pijany nie mający świadomości tego, co robi, znęcał się nad matką używając przemocy psychicznej i fizycznej. Alkohol u mnie w domu był tak częstym gościem, jak w wielu patologicznych rodzinach. Nie mając co jeść chodziłam do sąsiada i podkradałam mu winogron. Gdy ojciec się o tym dowiedział karcił mnie np. bijąc paskiem. Byłam wtedy mała, miałam zaledwie 4 latka, lecz takie sytuacje, zdarzenia na zawsze pozostaną w mojej psychice. Pomimo to nieraz myślę o nim i o mamie, w końcu byli to moi prawdziwi rodzice. Jestem pewna na 100%, że na swój sposób mnie kochali. Mamy tyle przykładów z życia na to, co alkohol potrafi zrobić z człowiekiem. Wystarczy nie taki krok jak trzeba, a możemy zrujnować życie sobie i innym. Mój tata wpadł w nałóg picia alkoholu, może przyczyną tego była śmierć bliskiej osoby czy też załamanie psychiczne. Nieraz będąc w samotności rozmyślam nad tym, co było, co jest i co mogłoby się stać. Powracając wstecz przypominam sobie moje dzieciństwo. Tatę, mamę, brata i babcię. Tatę pijanego, krzyczącego, a raz na jakiś czas uśmiechniętego. Tylko 2 razy w moim życiu odkąd pamiętam uśmiechał się. Pierwszy raz w czasie Wielkanocy, kiedy szliśmy wszyscy razem do kościoła, ja niosłam w ręku koszyczek, tata szedł z mamą obok ubrany w garnitur. Drugi raz kiedy podarował mi pieska wtedy na jego twarzy pojawiła się nutka uśmiechu. Nic więcej pozytywnego nie spotkało mnie z jego strony. Jaki był taki był, ale w końcu był to mój ojciec. Dzięki niemu jestem na tym świecie i za to mu dziękuje. To tyle o moim tacie nie umiem sobie wyobrazić ojca i mnie, gdyż praktycznie nigdy nie miałam go przy sobie.

    12. Słowo tata można przypisać np.: do Pana Boga, ojca biologicznego czy ojca zastępczego. Lecz tak naprawdę tatę każdy z nas ma tylko jednego jest nim nasz ojciec biologiczny osoba, która nas poczęła, w pewien sposób podarowała nam życie. Tata- osoba odpowiedzialna za swoje dzieci, ich matkę, rodzinę. Otaczająca najbliższych ciepłem, a przede wszystkim miłością i bezpieczeństwem. Osoba zapewniająca, a przynajmniej dbająca o zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych. Nie pełnych przepychy i nadmiaru pieniędzy, ale miłości, ciepła i zrozumienia. Ja niestety nie miałam nawet w połowie tego wszystkiego, choć bym nie wiem jak się starała. Tak naprawdę nie wiem, co to znaczy mieć tatę. Nigdy w moim życiu nie było nawet minuty, żebym coś takiego odczuła. Za to miałam ojca. Tak, miałam ojca. Nawet nie wiem, czy on jeszcze gdzieś jest, czy już zakończył swoje ziemskie życie. I szczerze nie bardzo mnie to interesuje, może kiedyś tak troszkę, ale teraz wcale. Nie wiem czy potrafiłabym na niego spojrzeć bez uczucia pogardy a zarazem żalu. Pewnie jesteście ciekawi dlaczego. Mianowicie dlatego, że on nigdy się nami nie interesował. Nie było dla niego ważne czy mamy co jeść, pić, gdzie spędzimy tę noc. Dla niego ważne było jego ego i to czy kieliszek jest pełny. Byłam bardzo mała, kiedy trafiłam do domu dziecka i całe szczęście nie musiałam długo doświadczać tej jego "miłości". Mówię o nim ojciec, bo słowo tata kojarzy mi się z pozytywnymi i ciepłymi uczuciami, a on na takie nie zasługuje, bynajmniej nie ode mnie. Choć szczerze jest mi go żal. Nie dlatego, że jest moim ojcem, ale dlatego, że upadł tak nisko. Nikomu nie życzyłabym żeby stał się takim wrakiem, nawet największemu wrogowi.

    13. Witam Was! Tym razem napiszę Wam parę słów na temat: "Tata". My dziewczyny same podsunęłyśmy cioci ten pomysł, ponieważ zawsze piszemy o sobie lub o swojej mamie. Nie ukrywam, że ten temat jest dla mnie bardzo ciężki do napisania. I przywołujący wspomnienia. Dlatego nie będę pisała o swoim tacie. Za to opiszę Wam tatę mojej koleżanki. A więc zaczynam.
    Pewnego dnia byłam w gościach u mojej koleżanki. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam jej tatę. Ale tamtym razem nawet z nim nie porozmawiałam, ponieważ jej tata wtedy słodko spał. Chodziliśmy wtedy na palcach, rozmawiałyśmy szeptem, starałyśmy się zachowywać się bardzo cicho. Była to dla mnie niezapomniana chwila, ponieważ nigdy nie widziałam jak mój tata śpi i przez chwilę poczułam się jak bym była w domu, a ta moja koleżanka to moja siostra. Innym razem jak u niej byłam rozmawiałam z nim, ale tylko przez chwilkę. Rozmowa ta była bardzo miła i wesoła. Śmialiśmy się ciągle. Ale pewnego dnia moja koleżanka powiedziała mi, że jej tata dał jej karę: nie mogła siedzieć przy Internecie i wychodzić z domu. Za złe wyniki w nauce. Słuchajcie próbuję Wam napisać, że jej tata jest miły, zabawny, sympatyczny, bardzo kocha swoją rodzinę, ale potrafi też być i stanowczy. Ja przyglądając się życiu jej rodziny zrozumiałam jak ważna jest pełna rodzina. Zrozumiałam też, czego mi brakuje. Do tej pory starałam się nie myśleć o moim tacie za to, co zrobił mi i mojej siostrze. Ale teraz zrozumiałam, czego mimo wszystko brakowało i brakuje w moim życiu. Taty, prawdziwego taty, który tak jak tata mojej koleżanki będzie miły, zabawny, ale także taki, który będzie stanowczy.
    Sami widzicie każda dziewczyna w Domu Dziecka ma swoje marzenia i wyobrażenia na temat taty. Każda ma swój własny ideał. Ja bym była bardzo szczęśliwa gdybym miała takiego tatę jak moja koleżanka. Nie musi on być bogaty, ważne żeby dbał i kochał swoją rodzinę. Taki jest mój ideał. Wiem, że teraz w moim życiu jest to niemożliwe i nigdy go już nie będę miała. Ale przecież, mimo swoich 17 lat, jestem jeszcze dzieckiem i jak każde dziecko mam marzenia ... Dziękuję Wam, że przeczytaliście moją pracę, i że odwiedzacie naszą stronę internetową. Przy okazji zapraszam Was do częstszego jej odwiedzania.

  2. Wyniki konkursu "Moja mama"

    Konkurs pt. „Moja mama” został rozstrzygnięty! Dziękujemy wszystkim, którzy oddali głosy na prace naszych dziewcząt. Prace, które podobały się najbardziej to:

    Grupa 'Starsza': 12-17 lat
    I – Ania (praca nr 5)
    II – Małgosia (praca nr 2)
    III – Kasia (praca nr 4) i Marta (praca nr 6)

    Grupa 'Młodsza': 8 – 11 lat
    I – Ewa (praca nr 4)
    II – Wiktoria (praca nr 2)
    III – Żaneta (praca nr 6)

    Autorkom prac dziękujemy, że zechciały podzielić się z nami swymi refleksjami i zachęcamy do udziału w kolejnych konkursach.

  3. Konkurs - "Moja mama"

    Słowa piosenki mówią, że: „Jedynie serce matki uczuciem zawsze tchnie, jedynie serce matki o wszystkim dobrze wie. Dać trochę ciepła umie i każdy ból zrozumie”. Czy właśnie takie serca mają mamy naszych dziewcząt? Poprosiłyśmy je, aby w ramach konkursu napisały kilka słów na temat „Mama”. O mamie pisały dziewczęta starsze i młodsze. Bardzo prosimy o zagłosowanie na wypowiedzi naszych wychowanek. Prace zostały podzielone na dwie grupy: starszą i młodszą. Należy wybrać trzy prace z grupy starszej i trzy prace z grupy młodszej (czyli sześć prac). Wybrane numery prosimy przesłać na nasz adres: dd-paulinka (at) o2.pl


    I grupa 'Starsza': 12-17 lat

    „Nie miałam domu”
    Moim marzeniem, kiedy byłam mała, było wrócić do domu, do kochającej rodziny, która interesuje się mną, ogarnie mnie ciepłem rodzinnym i miłością. Chciałam pojechać, chociaż na jeden weekend do domu, na wakacje czy święta, które są czasem gromadzenia się całej rodziny przy stole i spędzania razem tego magicznego czasu. Niestety, los mi tego nie dał. Nie miałam tak naprawdę do kogo wrócić, co ja mówię – patrząc teraz, kiedy jestem starsza, zrozumiałam, że ja wcale nie miałam domu, a fakt, że wylądowałam przez pseudo kochających mnie rodziców w domu dziecka jest tego najlepszym dowodem. Teraz czasami wracam myślami do dzieciństwa i próbuję sobie coś miłego przypomnieć. Niestety pamiętam tylko tyle, że od małego nie miałam taty, a mama… No właśnie, a mama – też jej nie pamiętam. Nie wiem, czy była taką matką, jaką powinna być. Czy zajmowała się mną jak trzeba, czy nie krzywdziła mnie czasem np. pijąc alkohol – nie wiem, po prostu nie wiem, bo może byłam zbyt mała, żeby pamiętać, albo może nie chciałam? Teraz moja mama jest chora. Czasem bym chciała się dowiedzieć od niej jaka jest prawda, choćby najgorsza. Ale to nie ma sensu, ponieważ ona za każdym razem opowiada jak to było wszystko dobrze, jak to ona się nami dobrze zajmowała. I jaką to ona była dobrą matką. Dobrą? To dlaczego wylądowałyśmy ja i moja młodsza siostra w domu dziecka? Dlaczego w domu dziecka przeżyłyśmy już ¾ naszego życia? I dlaczego nie miałyśmy normalnego dzieciństwa jak inne dzieci w domach rodzinnych? I dlaczego tak szybko musiałyśmy dorosnąć, bo mogłyśmy liczyć tylko na siebie? Czasem po prostu żałuję, że nie mogłam wybrać sobie rodziców i swojego dzieciństwa.

    "Moja mama"
    Lubi się bawić i lubi się śmiać
    Lubi też często cichutko zapłakać
    Kocham jak krzyczy
    Kocham jak się śmieje
    Lecz nienawidzę kiedy pije
    Wtedy wszystko się zmienia
    W zapomnienie idą wszystkie marzenia
    Każdy dzień staje się koszmarem
    Dla mnie i dla niej
    Kiedy trzeźwieje mówi,że kocha
    I żałośnie szlocha
    Przyjmuję przeprosiny
    Bo to nie z mojej winy
    Chciałabym mieć matkę
    Którą bym kochała i jej ufała
    Której mogłabym powierzać
    Moje najskrytsze sekrety
    Zwierzać się z problemów codzienności
    Przytulić do serduszka
    I nasłuchiwać jego pukania
    Lecz to tylko marzenie
    Nie tylko moje
    Ale także innych dzieci.

    "Czy jej na mnie zależy?"
    Witam! Was w ten piękny zimowy czas. Ja cieszę się, że mam taką mamę. Lecz chciałabym, aby nie piła i pamiętała o mnie jak wcześniej. Gdy trafiłam do domu dziecka wtedy mama odwiedzała mnie przez dwa miesiące trzeźwa. Mówiła mi ciocia, że mama nie mogła się doczekać, kiedy do mnie przyjedzie. Do chwili, gdy spotkała takiego jednego. Niby się zakochała. Zaczęła pić, nie odwiedzała mnie i nie odwiedza. On pracował w Warszawie, gdy przyjeżdżał z paroma tysiącami to zaczęło się picie. Mama wolała obcego faceta niż swoją córkę. Bolało mnie to i boli. Aż w końcu ciocia się mną zainteresowała i zaczęła mnie zabierać na przepustki. Wzięła mnie na Wigilię i na całe wakacje. Mama piła od czasu, gdy wyszła z terapii, czyli całe dwa lata. W tym czasie ciocia mnie zabierała. Ni stąd, ni z owąd mama się zainteresowała mną i powiedziała, że ciocia ma mnie nie zabierać, bo robi to dla pieniędzy. A przecież to mama sama wzięła mnie dla pieniędzy w ferie zimowe. Gdy całkiem niedawno spytałam się, co robiła przez dwa tygodnie i czemu po mnie nie przyjechała, to powiedziała, że nie miała siły, a teraz nie przyjechała bo facet jej przyjechał. Zapytałam ją ze łzami w oczach, czy jej jeszcze na mnie zależy? Ona nic nie odpowiedziała. Czasem chcę jej powiedzieć, że albo doprowadzi się do porządku, albo niech nie przyjeżdża do mnie… Chciałabym co nieco pozmieniać u mojej mamy, bo choć ona pije i zapomina o mnie, to i tak ją kocham.

    „Kochać całym sercem”
    Mam 12 lat i mam rodzeństwo, ale nie jestem razem z nimi. Rodzice nasi pili i w ten sposób rozdzielili nas. Moja mama jest inna niż mamy moich koleżanek, dlatego chciałabym mieć mamę, jaką sobie wymarzyłam.
    Moja wymarzona mama musiałaby mnie i rodzeństwo kochać całym sercem, opiekować się nami i nigdy mnie i nikogo z nas nie zostawiać. Nie musi być bogata, bo pieniądze nie są ważne, tylko to, co ona do nas czuje. Moja mama nie może nadużywać alkoholu i palić tytoniu, ponieważ pijąc zatruwa swój organizm i niszczy życie najbliższych. Chciałabym, żeby moja mama miała dom i dobre warunki potrzebne do wychowania mnie i rodzeństwa. Pragnę także mieć kochającego tatę, żeby mógł kochać nas i mamę. Aby szanował mamę i nigdy jej nie bił, a nam nie wyrządzał krzywdy. Nie może nas zostawiać i wracać za kilka miesięcy albo za kilka lat. Nie mogą w domu być awantury i pijaństwo, tylko spokojnie bez tego wszystkiego. To jest moja wymarzona rodzina, ponieważ nigdy takiej nie miałam.

    „Mama bogata w miłość”
    Kiedy byłam mała, pamiętam, że gdy było mi smutno, czułam się przygnębiona, zawsze pragnęłam, aby przytuliła mnie mama i powiedziała szczerze, jak bardzo mnie kocha. Lecz były to tylko moje złudne marzenia. W szkole słyszałam, jak koleżanki mówiły, że mamie mogą się ze wszystkiego zwierzyć, że mama to ich najlepsza przyjaciółka. W takich chwilach często wyobrażałam siebie i „mamę przyjaciółkę”. Teraz już z tego wyrosłam. Nie miałam mamy idealnej, choć bardzo chciałam mieć, podobnie jak większość moich koleżanek z domu dziecka. U mnie w domu były kłótnie i również zahaczyło o alkohol. Trafiłam z siostrą do domu dziecka. Nie miałam „matki przyjaciółki: nie miałam matki, która kochałaby mnie tak mocno, że nie pozwoliłaby, żeby działa mi się krzywda. Mam 16 lat, z czego 11 lat spędziłam w domu dziecka. Tak naprawdę, to nie znam mojej matki, byłam zbyt mała, by zapamiętać coś konkretnego. Pamiętam tylko nieliczne sceny związane z domem. Nie mogę winić mamy za to, że tu jestem. Przypuszczam, że gdyby mnie tu nie było, nie byłabym tą osobą, którą teraz jestem. Dziękuję Bogu za to, że tu jestem. Wiele zawdzięczam ciociom. Dzięki nim wyrosłam na człowieka wrażliwego, bo czułam się kochana. A co więcej, wychowywałam się bez kłótni i nałogów. Jestem im za to bardzo wdzięczna. No a rodziców się nie wybiera. Podobno nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Widocznie w moim przypadku tak miało być. W chwili obecnej jestem tego pewna.
    Moje dzieci nigdy nie odczują, że nie są kochane. Będę je kochała jak nikogo na świecie. Nie pozwolę, aby przydarzyło im się coś takiego jak mnie. Jednak ciągle jakaś cząstka mnie potrzebuje „prawdziwej” matki. Chciałabym mieć mamę, która by mnie rozumiała i kochała. Nie chcę, by była bogata – pieniądze szczęścia nie dają. Chciałabym, aby moja mama była bogata w miłość, miała jej dużo dla mnie i dla mojej siostry.

    "Tęsknię za mamą"
    Kiedy mieszkałam w domu, byłam szczęśliwa. Mama często przytulała mnie, jak byłam smutna i mówiła, że bardzo mnie kocha. Lecz teraz mama pije i nie widzi świata poza alkoholem. A ja i moje dwie siostry jesteśmy od dwóch lat w domu dziecka. Mama nie przyjeżdża do nas tak często, jak kiedyś. Niedawno mówiła mi, że nie pije cały miesiąc. Wiem, że to nieprawda. Zawsze gdy jestem w szkole, koleżanki opowiadają, jakie mama im kupiła spodnie, a jaką bluzkę. Mówią, że mamy są ich przyjaciółkami, mogą im się wyżalić i powiedzieć, co je tak naprawdę boli. Ja nie mogę powiedzieć tego o mojej mamie. Moja mama mnie okłamuje. Bardzo kocham moją mamę i nie chcę jej winić, choć jestem tutaj właśnie dlatego, że ona pije. Jest mi tu dobrze, mam tu wszystko co mi potrzeba i jestem zadowolona. Ale nie mam tu mamy. Ciągle myślę o mamie. Kiedy długo nie przyjeżdża płaczę, bo tęsknie za mamą i martwię się o nią. Z powodu nałogu mojej mamy dzieciństwo moje i moich sióstr jest bardzo smutne. Nie chcę w przyszłości popełniać błędów mojej mamy. Kiedy będę dorosła i sama będę mamą, zrobię wszystko, aby moje dzieci nie miały takiego dzieciństwa jak ja. Moje dzieci będą ze mną szczęśliwe.


    II grupa 'Młodsza': 8 – 11 lat

    „Mama na minutę”
    Mam 11 lat. Jestem tutaj z moimi młodszymi siostrami. Mama nie umiała się nami opiekować, dlatego nas od niej zabrali. Moja mama jest w trudnym okresie. Ciągle pije alkohol i pali papierosy. Nam, – czyli mnie i moim siostrom trudno jest się z nią porozumiewać. Mama przychodzi do nas tylko na chwilę. Babcia nazywa ją pijaczką i mówi, że jest „matką tylko na minutę”. Bardzo rzadko nas odwiedza. Bywało, że znikała na dłużej. Wtedy ciągle pytałyśmy babci, gdzie jest nasza mama. Ja i moje siostry mimo krzywd ze strony mamy, bardzo ją kochamy. Chciałybyśmy częściej się z nią widywać. Marzymy o tym, by nasza mama przestała pić.

    „Moja miłość zmieni mamę”
    Mam 10 lat i chodzę do IV. W „Paulince” jestem od kwietnia 2007 roku. Opowiem wam o swojej mamie, jakie miała problemy, co złego zrobiła, że przez nią jestem w domu dziecka. Opowiem też o jakiej mamie marzę.
    Chciałabym mieć taka mamę, która by mnie bardzo kochała, nie piła i myślała rozsądnie. Moja biologiczna mama to osoba, którą kocham ponad wszystko, lecz ona chyba tego nie zauważa. Jej problemy skupiają się głównie na piciu alkoholu. Ma przez to duże kłopoty finansowe. Bardzo często brakuje jej na opłaty i na życie. Ten przeklęty alkohol doprowadził do tego, że mama musiała zmienić mieszkanie, a ja trafiłam do Domu Dziecka. Dlatego chciałabym mieć mamę, która zajmie się mną w potrzebie i smutku, która będzie przy mnie w chwilach radości i obdarzy mnie wielką miłością. Gdybym miała taka mamę blisko siebie, na pewno moje życie wyglądałoby inaczej.
    Chciałabym bardzo, aby moja mama przez moją miłość do niej, zmieniła się na lepsze i zabrała mnie stąd. Pomimo to, ze mama pije alkohol, bardzo ją kocham. Moja mama już zaczyna zmieniać się na lepsze, dlatego wierzę, że kiedyś będę mogła do niej wrócić.

    „Niech kocha tak mocno, jak ja”
    Chodzę do klasy II, w tym roku przystąpię do I Komunii świętej. Mój tata nie żyje. Została mi tylko mama, ale ona pije alkohol. Przez alkohol mojej mamy jestem w domu dziecka. Opowiem wam, jaką chciałabym mieć mamę. Chciałabym, aby moja mama była zawsze trzeźwa i nigdy nie podnosiła na mnie reki. Marzę o tym, aby moja mama kochała mnie tak mocno, jak ja ją. W moich myślach wyobrażam sobie mamę jako osobę troskliwą, życzliwą i pełną dobroci. Bardzo chciałabym, aby w chwilach moich radości mama też się cieszyła, a w chwili smutku była ze mną i by mnie pocieszała. Moja wymarzona mama powinna być zawsze ze mną. Może już niedługo moje marzenie spełni się?

    „Robię to dla mamy”
    Mam 10 lat, przyjechałam do tego domu dziecka we wrześniu 2007 r. W domu dziecka jestem dlatego, że mama po śmierci taty zaczęła pić. Moja mama to osoba, która teraz wciąż pije alkohol. Jednak mimo tego bardzo ją kocham i doceniam to, że mnie odwiedza i pamięta o mnie. Bardzo chciałabym, żeby mama przestała pić i aby zrozumiała, że to co robi, jest bardzo złe. Całym sercem pragnę, żeby mama doceniała to, co dla niej robię: chodzę do szkoły, uczę się, chodzę do kościoła, modlę się za nią. Staram się, żeby mama była ze mnie dumna. Moim marzeniem jest, żeby mama dostała pracę i zmieniła swoje życie. Chciałabym, aby zawsze była przy mnie i by mnie wspierała.

    „Najważniejsza osoba w życiu”
    Mam 9 lat i chodzę do II klasy. Pierwszy raz trafiłam tutaj z moją siostrą, kiedy byłyśmy jeszcze małe. Po pewnym czasie mama zabrała nas do domu. Byłam wtedy szczęśliwa. Szczęście trwało krótko, bo mama piła. Przyjechała policja i zabrała nas do domu dziecka. Moja mama ma duże problemy z alkoholem, ale i tak ją kocham, nawet kiedy jesteśmy daleko od siebie. Jest dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Wydaje mi się, że z mojej rodziny nikt jej tak nie kocha jak ja. Wiem, że dzięki niej jestem na tym świecie, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Moim marzeniem jest, żebyśmy mogły być razem na zawsze.

    „Nigdy jej nie opuszczę”
    Cześć. Chodzę do klasy II i mam 9 lat. Kiedy byłam jeszcze w domu, to spędziłam z mamą bardzo dużo radosnych chwil. Ale kiedy mama zaczęła pić, to wszystko się zmieniło. Zostałam zabrana do domu dziecka. Jestem tu dwa lata. Bardzo mi się tutaj podoba, ale tęsknię za mamą. Bardzo chciałabym mieć mamę, która by nie piła, mogła mnie i moją siostrę stąd zabrać. Ponieważ mam jeszcze siostrę, która jest u babci, to chciałabym, żebyśmy mogły być wszystkie razem w pięknym i dużym domu. Oprócz tego marzę o tacie, który by mnie nie bił, nie krzyczał na nas i szanował moją mamę i babcię. Gdyby moja mama była bardzo daleko, to i tak bym ją kochała i nigdy o niej nie zapomniała. Nigdy jej nie opuszczę.

  4. Konkurs II - kwiecień 2007

    Rozwiązanie konkursy „Przebaczyć….”
    I – praca nr 6
    II – praca nr 2
    III – praca nr 4


    Kolejny raz wychowanki "Paulinki" przystąpiły do konkursu literackiego. Podjęły bardzo trudne wyzwanie. To nie marzenia, nie przemyślenia, ale ich prawdziwe życie. "Przebaczyć - umiem, czy nie?" - ten temat dostarcza nam wielu wzruszeń.
    Poniżej owoce ich pracy!
    Bardzo prosimy o wybranie trzech najlepszych prac i przesłanie ich numerów (do końca kwietnia 2007) na nasz adres: dd-paulinka (at) o2.pl

    Będziemy wdzięczne za każdy oddany głos.
    Po zakończeniu konkursu przedstawimy autorki najlepszych prac.
    Szczęść Boże!
    s. Halina


    W Domu Dziecka jestem już 8,5 roku. Mam rodzeństwo: brata, który ma 21 lat oraz siostrę 7-letnią, która jest w rodzinie zastępczej i niestety nie mam z nią żadnego kontaktu. Mój brat się usamodzielnił i tylko ja jako jedyna przebywam w Domu Dziecka. Moja mama nie żyje. Od jej śmierci minęło 6 lat. Jeśli chodzi o mojego tatę to nie wiem gdzie obecnie przebywa i szczerze mówiąc – nie interesuje mnie to. Po tym, co nam kiedyś zrobił, nie chcę go znać.
    Kiedy byliśmy mali z rodzeństwem, to pamiętam jak mój tata zawsze wracał do domu pijany. Robił wtedy mojej mamie awantury. Bałam się go, gdy był pod wpływem alkoholu i wracał do domu nocą. Czasami bywało tak, że i ja od niego oberwałam. Mój tata ma ograniczone prawa rodzicielskie, z czego bardzo się cieszę, bo nie chcę go znać. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym mu spojrzeć w oczy. Uważam, że nie potrafiłabym mu przebaczyć.



    Drodzy czytelnicy – jest to temat bardzo trudny dla wielu z nas i nie każdy potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie. Mimo tego ja, po długim namyśle postanowiłam, że podejmę się tego wyzwania i spróbuję napisać w kilku zdaniach o tym, co mnie boli i o tym, co mam w sercu. Jeśli ktoś jednak nie zrozumie, to z góry przepraszam. A więc zacznę pisać na powyższy temat.
    Gdy tak myślałam nad tym tematem, to nie wiedziałam co napisać. Mówiłam: „Ciociu nie potrafię napisać, nie umiem!” I doszłam do wniosku, że potrafię przebaczyć każdemu: cioci, siostrze, koleżance, nawet największemu wrogowi, ale „im” – moim rodzicom, nie potrafię przebaczyć tego, że teraz przez nich tak cierpię. Skoro wiedzieli, że nie poradzą sobie z utrzymaniem rodziny, to po co zdecydowali się na nas: na mnie i moje rodzeństwo? Nie potrafię im przebaczyć tego, że zostawili mnie i moją siostrę w Domu Dziecka, gdy byłyśmy takie małe: ja miałam 5 lat, a ona 6 lat. Nie potrafię im przebaczyć tego, że nie nauczyli mnie kochać, ani tego, że nigdy nie doznałam od nich miłości. Mogłabym tak pisać bez końca, ale i tak nikt nie zrozumie tego, co tak naprawdę czuję i tego, co mam głęboko w sercu. W chwili obecnej utrzymujemy wraz z siostrą kontakt telefoniczny z mamą, ale mimo tego, że rozmawiam z nią przez telefon , to i tak nie mogę jej powiedzieć tego, na co czeka każda matka, aby usłyszeć te słowa od córki bądź syna. Nie potrafię! Nie potrafię powiedzieć mamie: „Kocham Cię mamo”. Mimo tego, że codziennie proszę Pana Boga o to, aby dał mi siłę i miłość do mojej mamy, abym mogła jej powiedzieć: „Mamo KOCHAM CIĘ i przebaczam Ci wszystkie krzywdy jakich od Ciebie doznałam”. Bardzo bym chciała tak powiedzieć, lecz w chwili obecnej nie jestem na to gotowa i nie potrafię jej przebaczyć. Mam jednak wielką nadzieję, że z czasem to nastąpi. Dziękuję tym, którzy przeczytali to do końca.



    To pytanie zajęło mi bardzo dużo czasu. Kilka tygodni zastanawiałam się nad tym. I w końcu doszłam do wniosku, że nie potrafię. Nie potrafię przebaczyć mojemu tacie. Innym osobom, z którymi się pokłócę – potrafię przebaczyć, ale jemu nie. Wiem, że w Ewangelii jest napisane, że: „Przebaczać powinniśmy nie 7 lecz 77 razy”. Ale ja po prostu nie potrafię. Nie potrafię mu wybaczyć tego, że zostawił mnie i moją siostrę, gdy byłyśmy małe. Na dzień dzisiejszy nie potrafiłabym mu spojrzeć w oczy dlatego, że on wypierał się w sądzie, że nie jest naszym ojcem. Z tego powodu miałyśmy robione badania na ustalenie ojcostwa.
    Niedawno spytałam mamę, co z tatą, a ona mi powiedziała, że: „to wielki cham i nie warto się nim interesować, bo…” (i opowiedziała mi całą historię jak było…, że nic go nie interesowało, nawet jak płakałyśmy i byłyśmy kłute w przychodni, aby ustalono ojcostwo). To od niej wszystko wiem o ojcu. Nie tak dawno wraz z siostrą odwiedziłam mamę, a przy okazji wybrałyśmy się w odwiedziny do brata. Będąc tam mój brat zadał mi pytanie: „Czy chciałabym iść odwiedzić i poznać tatę.” Mówił, że to niedaleko, bo tylko 15 minut drogi. Ja mu odpowiedziałam, że: „Nie, bo nie jestem gotowa spojrzeć mu w oczy i wybaczyć wszystkie krzywdy jakie zrobił mi i siostrze”. Brat spojrzał tylko na mnie szeroko otwartymi oczami i nic nie powiedział. On nie ma się czym przejmować, bo to nie jego ojciec tak zostawił, tylko nas ( brat jest po innym ojcu). Życie bez ojca nie jest takie złe. Teraz przebywam w Domu Dziecka i nie odczuwam jego braku. Być może, gdybym była w domu rodzinnym, to odczuwałabym jego brak. Chociaż czasem mi głupio, że nie mam ojca; szczególnie wtedy, gdy każdy opowiada: „A mój tata to…”. Ja nic nie mogę na ten temat powiedzieć. Chociaż może i dobrze, bo jeśli miałabym wracać do przeszłości wiązałoby się to z odczuwaniem bólu, strachu i cierpienia od początku. Na dzień dzisiejszy nie mogę przebaczyć ojcu, bo za bardzo mnie zranił. I nie tylko mnie – również moją młodszą siostrę i mamę, która jest chora, a jego przy niej nie ma. I to się nazywa ojciec???



    Witam was Kochani Internauci! Nie wiem czy wiecie jak bardzo trudny jest dla mnie ten temat. Mam wielki problem z moją mamą, która zrobiła mi krzywdę. Gdy zaczęła pić, ja byłam jeszcze mała (miałam 2 lub 3 latka). Wtedy już prowadzała mnie po „melinach”. Chodziłam z nią do jej kolegów, koleżanek, aby mogła zaspokoić swoje pragnienia alkoholem. Gdy jej przyjaciele zabierali mnie do sklepu i kupowali różne smakołyki, a nawet dawali parę groszy, to mi się to podobało. Ale wtedy byłam jeszcze mała i głupia. W wieku 7-8 lat zaczęło mnie to nudzić i źle się czułam w tym towarzystwie ,a poza tym od tych ludzi uderzał nieprzyjemny zapach- czuć było wino i wódkę. Wtedy dopiero zaczęłam rozumieć, że moja mama jest uzależniona od alkoholu, że jest chora.
    Któregoś dnia poszłam z ciocią do lekarza na pobranie krwi itd. Okazało się, że jestem chora na cukrzycę i za parę godzin musiałam pojechać do szpitala, ponieważ miałam wysoki poziom cukru we krwi. Objawy mojej choroby były następujące: chodziłam smutna, przygnębiona, ważyłam 20 kg i nie byłam już tak pogodna jak kiedyś. Kiedy mama się o tym dowiedziała, zaczęła płakać; tylko, że to nie ona płakała, lecz wyręczała ją wódka. Jej pierwsze odwiedziny były trzeźwe, drugie i trzecie także – czułam się wtedy jak w raju. Po paru dniach mama zaczęła się uczyć o mojej chorobie: zapisywała notatki, robiła zastrzyki. Gdy zbliżały się Święta Bożego Narodzenia bardzo chciałam iść do domu, aby ten piękny czas spędzić z mamą. Jednak panie pielęgniarki i pani dyrektor nie wyraziły zgody. Wtedy powiedziałam mamie, aby zabrała mnie do domu, bo jeśli tego nie zrobi, to ucieknę. Mama zgodziła się, jednak przyszła po mnie pijana. Gdy uciekłam ze szpitala to byłam u takiego pana. Mój wujek powiedział policjantom gdzie przebywam. Byłam na niego zła, lecz z czasem dotarło do mnie, że dobrze zrobił. I właśnie dzięki niemu żyję i piszę do was Kochani. Później wróciłam do szpitala. Mamie zabroniono wchodzić do sali, w której leżałam. Stała za drzwiami. Było mi z tego powodu bardzo przykro. Po tygodniu przewieziono mnie do szpitala w Radziejowie, gdzie byłam kilka dni. Poznałam tam bardzo życzliwych ludzi. W mojej sali leżała taka fajna dziewczynka, do której przyjeżdżała mama oraz rodzina. Byli to bardzo mili ludzie, którzy pomogli mi, za co serdecznie im dziękuję. Poznałam jeszcze pewną panią, która również pomogła mi dodając otuchy. W szpitalu była też dziewczynka, która miała chore oczko, jej mama także mi pomogła. A gdy przyszedł czas wyjazdu do Domu Dziecka, czyli tutaj skąd do was piszę, nie byłam zadowolona. Początki były trudne, ale dało się wytrzymać. Moja mama przychodziła do mnie przez 2 miesiące trzeźwa, rozmawiała ze mną i było cudownie. Cieszyłam się z tego, ponieważ myślałam, że już nie będzie piła alkoholu, lecz moje myśli były próżne. Mama zaczęła pić i to coraz częściej. To, co zbudowała, zniszczyła jednym łykiem. Ale ja wierzę, że ona się nawróci i nie będzie piła tej trucizny. Nie wiem czy będę umiała jej przebaczyć. Teraz na pewno nie, ale kiedyś tak, ponieważ jest to moja mama, którą kocham i oddałabym za nią wszystko, nawet życie. Dziękuję, że odwiedzacie naszą stronę.



    Na to pytanie można odpowiedzieć krótko i na temat – tak lub nie. Ja swoje zdanie na powyższy temat przeleję na małą kartkę papieru. Dam przykład swój i mojej mamy. Przez kilka lat miałam żal do mamusi, że wolała alkohol niż własne dzieci. Wtedy nic, poza alkoholem, nie widziała. Z drugiej strony cieszę się, że oddała nas do Domu Dziecka. Mogła nas przecież zostawić w rodzinnym domu - wtedy byśmy się błąkali po ulicach, chodzili głodni, a także zaniedbani. Przed śmiercią mamy nie miałam takiego toku myślenia. Dużo spraw zrozumiałam po takim przeżyciu. Wcześniej nie umiałam przebaczyć tego, że trafiłam do placówki. Nie chciałam mamy znać, ani mieć z nią nic wspólnego. Czułam do niej nienawiść, gniew, żal. Dzisiaj takich uczuć już nie mam. W dniu dzisiejszym mogę z uśmiechem na twarzy powiedzieć: „TAK mamusiu, przebaczam Ci”.



    Są w moim życiu osoby, które mnie bardzo zraniły: tata, mama, babcia. Tata największą ranę w moim sercu pozostawił tym, że nie interesował się mną, ponieważ cały czas pił. Alkohol był dla niego wszystkim. Potrafił zrezygnować ze wszystkiego, aby tylko mieć co pić! Zawsze byłam sama. Nie było go, kiedy było mi źle, kiedy płakałam po nocach, chcąc, by ktoś ze mną został. Wolał wtedy wyjść, żeby nie patrzeć na mnie i wrócić za parę dni. Babcia (mojego taty mama) nienawidzi mnie do tej pory. Zastanawiam się dlaczego. Wiadomo, że nie byłam święta (a kto jest?). Ja też mam „coś pod skórą” – jak to się potocznie mówi, ale starałam się. Dla babci zawsze byłam nikim. Wbijała mi ciągle do głowy, że jestem nic nie warta, że się mnie wstydzi, że jestem najgorsza i nie ma tu dla mnie życia. Miałam mętlik w głowie. Bywały nawet takie dni, że zaczęłam wierzyć w te słowa, które na mój temat mówiła babcia. Nie miałam nic i nikogo, kto by mi pomógł i podniósł mnie na duchu. Zdarzało się też, że byłam strasznie bita przez babcię. Miałam dom, ale niestety nie mogłam w nim spać, jeść, ani się myć. Dużo myślałam, dlaczego moja własna rodzina tak się zachowuje. Do dziś nie mogę znaleźć odpowiedzi. Myślałam, że mogę chociaż polegać na mamie, ale się myliłam. To ona doprowadziła mnie do najgorszego stanu, w jakim się znalazłam. Dzięki niej staczałam się i niedługo stałabym się taką osobą, co mi każdy życzył. Robiłam najgorsze rzeczy jakie można sobie tylko wyobrazić, a mam dopiero 15 lat. Na pytanie – czy potrafiłabym wybaczyć komuś, kto mnie bardzo skrzywdził – odpowiedziałabym, że tak, ponieważ jestem osobą, która nie ma problemów z przebaczaniem i w mojej naturze jest, aby wybaczać ludziom ich złe postępowanie. Przecież nikt nie jest idealny.

  5. Dziękujemy :))

    Serdecznie dziękuję osobom, które brały udział w głosowaniu. W szczególności chcę podziękować wszystkim ludziom, którzy głosowali na pracę nr 4. Nie spodziewałam się, że zajmę jakiekolwiek miejsce. Jestem bardzo zaskoczona. Bardzo duże podziękowania dla cioci Halinki, która wpadła na ten genialny pomysł.
    Serdecznie wszystkich zapraszam do oglądania naszej strony internetowej. (Elwira - maj 2006)

  6. Konkurs rozstrzygnięty


    I miejsce praca nr 9 "Szczęście widziane oczyma wychowanki domu dziecka", której autorką jest Dagmara – otrzymała 60 głosów


    II miejsce praca nr 3 "Rodzina moich marzeń" Ani Ś. – otrzymała 36 głosów


    III miejsce praca nr 4 "Odejdę z domu dziecka i co dalej?", której autorką jest Elwira, otrzymała 27 głosów.

  7. 1. Rodzina moich marzeń

    Chciałabym mieć własną rodzinę i aby w tej rodzinie wszyscy żyli w zgodzie i miłości. Ponieważ jestem w domu dziecka to marzy mi się taka rodzina a nie inna. Czasami mam nadzieję, że moje marzenia się spełnią i czekam z nadzieją i myślą, że może ktoś mnie zaadoptuje Ale niestety wiem, że to jest nie możliwe, ponieważ są to tylko moje marzenia. Niektórzy mówią, że marzenia się spełniają i wiem, że trzeba w to głęboko wierzyć. Moja mama nie żyje już pięć lat, a mój tata siedzi w więzieniu i ma odebrane prawa rodzicielskie, z czego się cieszę, bo nie chciałabym aby się nami opiekował. Mam jeszcze rodzeństwo brata i siostrę. Mój brat ma na imię Marcin a siostra Magda i jest ona w rodzinie zastępczej. Mój brat ma 19 lat a moja siostra 6 lat, a ja mam 15 lat. Gdy jeszcze byłam w domu i moja mama żyła i byliśmy wszyscy razem czyli tata, mama, Marcin i Madzia, to pamiętam jak mój tata nas bił. Bardzo go za to nie lubię, ale za to bardzo kochaliśmy naszą mamę. Tak sobie myślę, że jak już wyjdę z domu dziecka to moje życie będzie całkiem inne i że wszystko się w końcu zmieni i nikt mi w będzie dokuczał i w ogóle. Kiedyś jak byłam młodsza to myślałam, że trafiłam za karę do domu dziecka. Pamiętam jak mój tata kiedyś mnie pobił i wtedy go znienawidziłam i powiedziałam, że mu nigdy nie wybaczę ani ja ani mój brat. Ale teraz jak jestem w domu dziecka to się nawet cieszę, bo ma się kto mną zaopiekować i oczywiście moją siostrą też.
    Marzy mi się taka rodzina: Mama żeby była zdrowsza i żeby żyła. Tata żeby nie pił alkoholu i nas nie bił, nie palił papierosów. Brat żeby nie zadawał się ze złym towarzystwem tylko z dobrym.
    Siostra żeby była razem z nami, żebym mogła wychodzić z nią na spacery i w ogóle. A ja żebym nie wpadła w różne problemy np. alkoholizm, narkotyki, palenie i żebym nie stała się taka jak mój ojciec.

  8. 2. Moja wymarzona rodzina

    Moją wymarzoną rodziną jest rodzina o ciepłym sercu. Ponieważ moja mama nie żyje od lat. Bardzo mi jej brakuje. Odkąd moja mama nie żyje wszystko się rozwaliło między mną i moim tatą. Mój tata jest chory i bierze silne leki, przestał nad sobą panować. Tata mnie bił z różnych powodów np. byłam bardzo niegrzeczna w domu, nie uczyłam się, miałam złe stopnie, ze szkoły nie wróciłam prosto do domu bo zostawałam dłużej u koleżanek. Moja babcia, mojego taty mama, zawsze mi pomagała, broniła mnie przed tatą, kiedy mnie bił i mogłam jej zawsze zaufać. Dzień po moich 13 urodzinach trafiłam do Domu Dziecka. Przyjechałam z własnej woli, bo już tam nie mogłam wytrzymać. Miałam bardzo dużo ran od pobicia. Trochę później zaczęłam jeździć na przepustki do domu. Mój tata był w Domu Dziecka i dowiedział się od cioć, że będę miała sprawę w sądzie (posiedzenie wykonawcze) za moje złe zachowanie, za wagary . Bardzo się wkurzył. Od tego czasu już do niego nie jeżdżę. Dowiedziałam się od cioć, że moja babcia umarła na nowotwór. Byłam na jej pogrzebie i uświadomiłam sobie , że babci mogłam zaufać jak nikomu. Bardzo bym chciała pogodzić się z moim tatą. Ale to jeszcze trochę musi poczekać.
    Chciałabym mieć rodzinę, która mnie zrozumie, wysłucha. Marzę o rodzinie, w której będzie miłość, zrozumienie i to czego zawsze mi brakowało w domu rodzinnym.

  9. 3. Rodzina moich marzeń

    Mam 14 lat. W Domu Dziecka „Paulinka” jestem już 7 lat, a ogólnie to w domu dziecka jestem prawie 9 lat. Z pośród trzech tematów wybrałam właśnie ten, ponieważ bardzo chciałabym mieć prawdziwą, kochającą rodzinę. Na początek opiszę moją prawdziwą rodzinę, a potem wymarzoną.

    Moja rodzina:

    Moja rodzina jest ogólnie rozbita i każdy w niej dba o siebie. Najpierw mama. Mama jest chora i mieszka w domu opieki, mimo, że nie zawsze mówi mi prawdę to ją kocham. Tata – wcale go nie znam, nie wiem czy nawet kiedyś go widziałam i z tego co o nim słyszałam nie chciałabym go widzieć. Brat – ma żonę i dwoje dzieci i też nie bardzo się mną interesuje. Siostra jest tu ze mną i jest z całej rodziny najbliżej mnie, często mi doradzi, a nawet pomoże.

    Rodzina moich marzeń:

    Mama – zdrowa, pracująca, ma dom, prawdomówna, kochająca. Spędza dużo czasu ze mną, bratem i siostrą.

    Tata – ma pracę, zarabia na utrzymanie nas wszystkich, nie pije, nie pali, mimo pracy poświęca nam tyle czasu ile może. KOCHA nas.

    Brat – mieszka ze swoją rodziną niedaleko nas, często nas odwiedza ze swoimi dziećmi, pracuje, ma pogodne życie.

    Siostra – uczy się dobrze, ma dobre kontakty z przyjaciółmi i bliskimi, pomaga mi, rozumie mnie.

    Ja – chciałabym codziennie po szkole wracać do domu, szczęśliwej rodziny, która promieniuje szczęściem i miłością. Chciałabym się z nikim nie kłócić, bardzo dobrze uczyć i wyrosnąć na dobrego, uczciwego człowieka. Chciałabym zapewnić moim dzieciom inne dzieciństwo, nie chciałabym żeby one były w jakimkolwiek domu dziecka, by były szczęśliwe i przede wszystkim czuły to, że je kocham.

    Wiem, że to są tylko marzenia, ale mam nadzieję, że chociaż nieliczne z nich się spełnią. Wierzę i nigdy nie przestanę wierzyć. Ktoś kiedyś mi powiedział, że marzenia się spełniają, dlatego wciąż marzę i co rusz mam nowe marzenia. Tak jak wy!

  10. 4. Odejdę z domu dziecka i co dalej?

    Obecnie jestem wychowanką w domu dziecka „Paulinka”. Z roku na rok podchodzę inaczej do tej sprawy. Raz z powagą, a kolejnego dnia jak dzieciak. Moim marzeniem jest skończyć szkołę, zdobyć wymarzony zawód oraz założyć rodzinę. Gdy odejdę z domu dziecka, to będę dążyła do realizacji swoich najskrytszych marzeń.

    Czym bliżej mi do 18-stki to nie wyobrażam sobie tego dnia, że będę musiała opuścić teren placówki. Prędzej czy później i tak nadejdzie ten dzień opuszczenia tego domu. Wyobrażam go sobie tak:

    Powoli pakuję swoje wszystkie rzeczy, pamiątki. Nie mogę doczekać się, kiedy zobaczę swoje mieszkanie. Ciekawe, jak będzie to mieszkanie wyglądało, ile ma pokoi i czy ma kuchnię, a także łazienkę. Nadszedł czas opuszczenia placówki. Spełniło się moje marzenie. Kiedy podchodzę do drzwi mojego mieszkania, serce bije mi coraz mocniej. W końcu otworzyłam drzwi, a tam było to o czym marzyłam. Miałam jeden duży pokój, kuchnię oraz łazienkę. Powoli zaczęłam się wypakowywać i radzić sobie sama. W pierwszą noc w ogóle nie mogłam zasnąć. Gdy powoli zasnęłam miałam piękny sen, że znalazłam wymarzoną pracę, a także w tym zawodzie pracowałam. Ale to był tylko sen. Sny się spełniają, gdy się do tego dąży. Rano wstałam do szkoły i poszłam na zajęcia. Po zajęciach, idę szukać pracy w weekendy. Będę musiała pogodzić szkołę z pracą. Trudno jest znaleźć pracę, ale będę szukała do skutku, aż mi się uda. Muszę żyć i utrzymać mieszkanie. Na kontynuację nauki będę dostawała 500 lub 600 zł, ale to na wszystko chyba nie starczy. Dobre to na początek. A co będzie dalej, to czas pokaże. Muszę liczyć tylko na siebie.

    Wiem, że będzie ciężko, ale nadzieję mam i chęć do zrealizowania najskrytszych marzeń . Będę wdzięczna siostrom, że w trudnych chwilach ze mną wytrzymały.

  11. 5. Odejdę z domu dziecka i co dalej?

    Mam 15 lat, jestem w domu dziecka z konieczności.
    Lecz kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym będę musiała stąd odejść. Nie wiem kiedy on nadejdzie, ale wiem jedno, że odejdę stąd nie kiedy skończę 18 lat, ale kiedy skończę szkołę. Kiedy skończę tę wybraną przeze mnie szkołę chcę iść na studia a potem do pracy.

    Po odejściu z domu dziecka chcę założyć swoją własną rodzinę. No a żeby ją założyć muszę wyjść za mąż. I tak właśnie planuję, chcę wyjść za mąż za tego jedynego pożądnego faceta, chcę mieć dzieci, chłopczyka i dziewczynkę, których nigdy w życiu nie skrzywdzę i wszystko będę starać się robić, abyśmy byli szczęśliwą i kochającą rodziną. Nigdy nie pozwolę na to by moje dzieci były w domu dziecka, z jednej strony mogłyby się poczuć nie kochane, a z drugiej wiem jaki to ból z powodu braku rodziny, bądź samego bycia w domu dziecka. Chcę mieć własny rodzinny dom, najlepiej domek jednorodzinny z ogrodem, ale dobre było by mieszkanie w bloku, byle by mieć coś własnego. A w moim domu będzie sympatycznie, każdy będzie się szanował, będziemy się darzyć miłością. W moim domu będzie panował spokój, nie będzie żadnego alkoholu, ani papierosów. W swym jednorodzinnym domku moje dzieci będą mieć wspólny kolorowy pokoik, ja z mężem też, w kolorze niebieskim, kuchnię w kolorze brązowym, łazienkę z wanną lub prysznicem, kafelki będą zielone wraz z posadzką, domek będzie dwupiętrowy i skromny, pełen ciepła i miłości. Przed domem będzie skromny ogródek. Nie chodzi mi o dom luksusów, lecz o dom pełen ciepła i miłości, którego ja nigdy wcześniej nie miałam. Atmosfera w nim cicha i sympatyczna.

    Jak na razie nie chcę, aby ten dzień mojego odejścia przychodził teraz, chcę, aby przyszedł jak najpóźniej.

  12. 6. Rodzina moich marzeń

    Jestem wychowanką Domu Dziecka „Paulinka”. Moim marzeniem jest, aby mieć normalną i kochającą się rodzinę. Zacznę od taty. Chciałabym, aby tatuś nigdy nie pił. Był zdrowy, przychodził z pracy i siadając na kanapie opowiadał nam jak mu poszło. Aby nigdy nie pozwolił na to, żeby mnie lub mamie stała się krzywda. Teraz pora na mamę. Moja mama powinna zawsze zadbać o nas. Żeby opowiadała mi opowieści na dobranoc razem z tatą. I przychodziła w nocy, aby pocałować mnie i ukołysać do snu, czego bardzo mi brakuje. Po prostu chcę czuć tę matczyną miłość, której nigdy nie miałam. Wsparcie rodziny, gdy źle się czuję lub sobie z czymś nie radzę emocjonalnie (psychicznie). Żeby zawsze było, co zjeść, nie brakowało pieniędzy na opłatę domu (mieszkania), bo na dzień dzisiejszy tak nie jest. Rodzice mieszkają oddzielnie. Źle się z tym czuję bo chcę mieszkać z obydwoma rodzicami, przychodzić ze szkoły do jednego, a nie do dwóch lub trzech domów. Ale wiem jedno choćbym nie wiem jak się starała, to tak nigdy nie będzie z moją rodziną. Bardzo mi z tego powodu przykro i czasami nie radzę sobie z tym. Ale co poradzić, przede mną jeszcze dużo lat życia. Może i ja kiedyś założę rodzinę, w której nic i nikogo nie będzie brakowało. Szczególnie miłości, bo bez niej nie da się żyć.

  13. 7. Odejdę z domu dziecka i co dalej?

    Już gdy byłam mała marzyłam o tym, żeby skończyć szkołę, założyć wspaniałą rodzinę i mieć dobrą pracę. Co prawda nie chodzę do najlepszej szkoły, nie jestem za dobra w nauce ale w przyszłym roku szkolnym zamierzam to zmienić. Chcę, żeby wszyscy zauważyli, że staram się o dobre stopnie i że zmieniłam szkołę bo to dla mnie jest na pierwszym miejscu. Chcę to także zrobić dla moich rodziców, których bardzo kocham, pomimo ich błędów. Każdy potrzebuje drugiej szansy. Przecież nie można od razu znienawidzić kogoś za to, że wpadł w nałóg, nie potrafi tak szybko się z tego otrząsnąć. Marzę o tym żeby moje życie było kolorowsze, żebym do wszystkiego doszła własnymi siłami. Ja wiem, że to może być trudne, ale przecież niektórzy są sami i jakoś sobie radzą. Pragnę mieć wspaniałego męża, który będzie mnie kochał, szanował i ufał mi, a także dzieci, które będą czuły ciepło rodzinne.

  14. 8. Odejdę z domu dziecka i co dalej?

    Nie da się przewidzieć co będzie jutro, tak więc nie jestem w stanie powiedzieć co będę robić gdy odejdę z domu dziecka. Jedno wiem na pewno: chcę być kimś wartościowym w życiu. Chcę pokazać i udowodnić sobie i rodzinie, że stać mnie na to, aby być kimś innym niż oni. Mam na myśli mojego tatę. Pracował kiedyś w MPK – był mechanikiem samochodowym. Jednak przez alkohol stracił wszystko. Wyrzucili go z pracy, bo „po pijaku” złożył autobus i był wypadek. Ale nie będę pisać o jego kłopotach, bo tak naprawdę od dawna nie wiem co się z nim dzieje, ponieważ straciłam z nim kontakt, ale wiem, że nadal pije i jest po prostu nikim, zerem, które trzeba omijać z daleka. Wiem, że nie powinnam tak mówić, bo to w końcu mój ojciec. Jaki by nie był – mój ojciec. Szczerze wierzę w to, że jakoś da radę i przestanie pić, ale tylko dzięki swojej woli. Wracając do mojej przyszłości. Chciałabym także założyć wspaniałą rodzinę. Rodzinę, w której nie byłoby przemocy, alkoholu i nienawiści. W tych czasach taka rodzina to rzadkość. Ale mam nadzieję, że taką rodzinę właśnie założę. Aby tak się stało, muszę się bardzo starać. Skończyć dobrą szkołę, zdobyć doświadczenie w tych sprawach. Bardzo chciałabym zostać przedszkolanką. Ogólnie chciałabym pracować z małymi dziećmi. Niektóre osoby, które mnie dobrze znają, mówią, że: „mam do tego smykałkę”. Na chwilę obecną tak wyobrażam sobie moją przyszłość. A czy tak się stanie, „pożyjemy zobaczymy”.

  15. 9. Szczęście widziane oczyma wychowanki domu dziecka

    Co to jest szczęście?
    Tak naprawdę nikt nie potrafi w pełni odpowiedzieć na to pytanie, bo prawie każdy człowiek, bez względu na to ile posiada i tak pragnie więcej.

    Dzięki temu, że trafiłam do domu dziecka potrafię docenić wszystko co mam, ponieważ wiem co to znaczy nie mieć nic. Dostałam szansę, w której nie mogę zmarnować, która jest darem od losu.

    Większość ludzi myśli, że my „dzieci z bidula” jesteśmy od nich gorsi, że jesteśmy wulgarni, pijemy alkohol, bierzemy narkotyki, bo pochodzimy z patologicznych rodzin. To nie jest tak, my nie wybieramy sobie przyszłości. Nie jesteśmy w domu dziecka dlatego, że tak nam się podoba, tylko z tego powodu, że nasi rodzice nie chcą lub nie mogą się nami zajmować. Dom dziecka jest dla mnie jedynym i prawdziwym domem, w którym czuję się potrzebna. Tutaj zawsze czekają na mnie życzliwi ludzie, wśród których czuję się kochana i doceniona. To oni dają mi nadzieję na lepsze jutro i pomagają w trudnych chwilach. To właśnie w wychowawcach odnajduję rodzicielskie wsparcie. Kochają mnie nie za to co mam, ale za to kim jestem.

    Będąc tutaj poznałam wiele dziewcząt, których życie nie było usłane różami. Jako kilkuletnie dzieci musiały się martwić o to, skąd wziąć pieniądze na chleb, żeby nie umrzeć z głodu. Dopiero w domu dziecka uświadomiły sobie, że ich życie może być inne, lepsze.

    Na dzień dzisiejszy nie pragnę nic więcej od życia. Wiadomo, że do końca swoich dni nie mogę być wychowanką tej placówki. Kiedyś będę musiała się usamodzielnić, ten moment zbliża się wielkimi krokami. Ale nie boję się tego, bo wiem, że już jestem gotowa na krok w dorosłe życie. I wiem, że gdy będę potrzebowała pomocy to zawsze mogę przyjechać i poprosić o radę.

    Moim celem jest skończenie szkoły, zdanie matury i dostanie się na dobre studia. Oczywiście jak każda dorastająca dziewczyna marzę o założeniu wspaniałej i kochającej się rodziny.

    Jeśli ktoś nie wie co to jest szczęście, to znaczy, że nie ma przyjaciół, bo prawdziwym szczęściem nie są rzeczy materialne tylko ludzie, którzy naprawdę nas kochają.